
Chaos - to określenie najlepiej pasuje do tego, co od dwóch lat dzieje się z zasłużonym dla polskiego speedwaya klubem z Małopolski. Co najmniej od dwóch, bo genezy obecnej sytuacji należy upatrywać jeszcze wcześniej. Nowo wybrany po wakacjach prezes Artur Kędziora przedstawił swoją wizję uratowania spółki od widma bankructwa, zaczął nawet realizować swój plan, w połowie października nie wahał się złożyć w prokuraturze zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez poprzednią ekipę działaczy, a teraz... zarząd Unia Tarnów ŻSSA to jego uznał za osobę działającą na szkodę klubu. I zwolnił w trybie natychmiastowym.
"W dniu 21 listopada dowiedziałem się, że Rada Nadzorcza, kierowana przez pana Artura Lewandowskiego, odwołała mnie z funkcji prezesa klubu, zarzucając mi działanie na szkodę spółki. Od piątku od godziny 16.12, bo o tej porze dostałem uchwałę o moim odwołaniu, Unia Tarnów nie ma ani prezesa, ani członka Rady Nadzorczej oddelegowanego do pełnienia funkcji prezesa" - poinformował kibiców sam Kędziora, indagowany przez WP.SportoweFakty.
Działacz jest oburzony takim oskarżeniem ze strony gremium rządzącego Unią. "Na konkrety przyjdzie jeszcze czas, ale działanie na szkodę spółki to oczywista bzdura. Można o mojej pracy w klubie w ciągu prawie trzech miesięcy zapytać wiele osób w Tarnowie. One wiedzą, jak działałem, jak chciałem wprowadzać i jak wprowadzałem, normalność w klubie. Chcę też podkreślić, że przez cały okres trzech miesięcy nie wziąłem ani grosza z klubu z tytułu mojego wynagrodzenia" - wyjaśnia.
Zdradził jednocześnie, że Tarnów, który dopiero co zainwestował kilka milionów złotych w dostosowanie stadionu do ligowych wymogów, może zostać bez żużla, bowiem klub jest w bardzo trudnej, jeśli nie rozpaczliwej sytuacji finansowej. "Klub pilnie potrzebuje w praktyce większej kwoty niż dwa miliony, o której była mowa w mediach, bo bez tego nie uda się spłacić zawodników i innych wierzycieli. Z tego powodu już w piątek rano 21 listopada zwołałem Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy na 8 grudnia w celu podjęcia uchwały o podwyższeniu kapitału zakładowego o prawie 3 mln zł za wkłady pieniężne".
Najpewniej właśnie ten pomysł spotkał się z wyprzedzającym ruchem ze strony zarządu i już wiadomo, że do walnego zgromadzenia nie dojdzie. A przynajmniej nie takiego, na jakie liczył Kędziora.
Czy na Stadion Miejski "Jaskółcze Gniazdo" w Tarnowie zawita żużel pod szyldem Krajowa Liga Żużlowa w sezonie 2026? Według Kędziory, czas goni, a znaków zapytania przybywa coraz więcej. "Pan Lewandowski jako przewodniczący Rady Nadzorczej miał na bieżąco informacje o zadłużeniu spółki wobec zawodników. Informowałem również, że przy braku spłaty zadłużenia do 31 października nie ma możliwości otrzymania licencji w pierwszym terminie, a bez takiej spłaty żużlowców, najpóźniej w połowie grudnia, w ogóle nie ma możliwości otrzymania licencji na sezon 2026. Pomysły na spłatę zobowiązań przedstawiane przez pana Lewandowskiego zawodnikom, nie były przez nich akceptowane. Chodziło o kwestie płynnościowe i podatkowe niekorzystne dla żużlowców".
Jak wygląda obecnie akcjonariat żużlowej spółki po jesiennych zmianach? Jacek Pocięgiel 53,1%, Wiesław Frys 31,1%, Artur Lewandowski 9,2% i pozostali akcjonariusze 6,6% - podaje były już prezes.
Skomentuj na naszym FB


10 lat w FIM Speedway Grand Prix, 9 medali - 6 🥇, 2 🥈, 1 🥉. Ten sam skład, te same cele i marzenia👊


Tygodniowy wykaz transmisji TV



