
Nietęgie miny muszą mieć teraz ci wszyscy kibice, a przede wszystkim przedstawiciele świata mediów, którzy już na przełomie starego i nowego roku informowali, że "szanse na pozostanie Bartosza Zmarzlika w ORLEN OIL Motorze Lublin są minimalne". Padały nawet konkretne argumenty: ten najoczywistszy, czyli finansowy (WTS Sparta ma najwięcej pieniędzy), brak własnego toru w związku z remontem w Lublinie i trwające już - ponoć - rozmowy, wręcz zaawansowane, z innymi prezesami niż Jakub Kępa. Jak to często bywa, rzeczywistość napisała własny scenariusz.
#ZMARZLIK2028 - takim hasztagiem opatrzył klub z Lublina radosną dla swych sympatyków informację. "Jeszcze dwa" - mówi sam Bartosz Zmarzlik na nagraniu ze swych motocyklowych treningów Hiszpanii. A to oznacza, że Motor Lublin w najbliższych sezonach zamierza odzyskać utraconą koronę z rąk KS Apator Toruń.
A gdzie w tym wszystkim zapowiadany "dream team" prezesa Andrzeja Rusko? Muszą sobie radzić innymi środkami niż skupienie w jednej drużynie wszystkich trzech medalistów IMŚ naraz. Plus ex mistrza świata, który bronić złota nie może (Łaguta). Jak pokazuje historia, drużynowy żużel to taki sport, w którym wielki sukces można osiągnąć także dzięki nazwiskom z odleglejszych lokat.
Skomentuj na naszym FB


10 lat w FIM Speedway Grand Prix, 9 medali - 6 🥇, 2 🥈, 1 🥉. Ten sam skład, te same cele i marzenia👊


Tygodniowy wykaz transmisji TV



