
Gdyby ktoś o profetycznych zdolnościach przed 107. lubuskimi derbami zdradził kibicom z Zielonej Góry najbliższą przyszłość i powiedział im, że ich as atutowy, Madsen, pojedzie w nominowanych mając na koncie... 4 punkty, a lider krajowy w ogóle w nich nie wystąpi, bo już po trzeciej serii, zrozpaczony, będzie skrywał twarz w dłoniach - pewnie pomyśleliby, że wynik 36 punktów, a tyle Falubaz uciułał w Toruniu, to będzie naprawdę niezły rezultat. Tymczasem Zielona Góra walczyła, naprawdę walczyła. Jeszcze po 13 wyścigach jadąca u siebie, i to szalenie ambitnie, Stal Gorzów, nie mogła być pewna zwycięstwa.
Tyle że wszelka nadzieja szybko ustąpiła przed realiami. "Siła złego na jednego". No, może na dwóch - bo na tylu może liczyć menadżer Walasek. To nie Andrzej Lebiediew był najdroższym transferem "MotoMyszy", nie na nim swe nadzieje na podbój PGE Ekstraliga opierał i ubierał w słowa milioner Stanisław Bieńkowski. A o Przemo Pawlickim w minionych latach mówili i bardzo dobrze, i zgoła odmiennie - np. że "wymiataczem" będzie co najwyżej w starciach z rywalami na poziomie drugiej ligi. Teraz to ci dwaj muszą robić za linię pierwszą, linię drugą... a w międzyczasie łatać dziury. Bo inaczej ta II liga zacznie krążyć nad #W69, niczym widmo komunizmu nad Europą w "Manifeście" Marksa i Engelsa.
Bez punktów Madsena i Kubery nic się nie poprawi, nie ma szans. Nawet gdyby młody "Kangur" Mitchell McDiarmid zamiast postępów szybkich, jak dotychczas, poczynił błyskawiczne. O historii Duńczyka powiedziano już sporo, on sam powiedział. Kwestia wiary - jedni mu wierzą (wszak każdy ma prawo do nagłych problemów zdrowotnych i ogólnego spadku formy), inni nie chcą go słuchać, widzieć, niczego już nie chcą. Co niewiele zmieni. Prezes Goliński nie wyczaruje w połowie sezonu innej gwiazdy klasy Grand Prix. Kto zamiast niego?
Co z Dominikiem Kuberą? Skoro sam zawodnik nie wie, nie wie też jego team, trudno, by ktoś udawał mądrzejszego od nich. Obrazek z derbów lubuskich był symboliczny, bardziej niż symboliczny. Smutno, bo to wciąż świetny żużlowiec, wciąż z dużym potencjałem. "Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz" - to teraz rezonuje najmocniej. Pewnie mnóstwo osób zerknęło wczoraj na statystyki. Zwłaszcza na tę ogólną - średnie rok po roku. Pięć ostatnich sezonów, w drobnym zaokrągleniu:
2023 - 2.2,
2024 - 2.1,
2025 - niespełna 2.0,
2026... 1.56
Z sześciu tegorocznych spotkań, zawalonych lub przeciętnych aż pięć. Na upartego "tylko" cztery:
We Wrocławiu (0,2,1*,1,0) 6+1
U siebie z GKM (2*,3,1,2,0) 8+1
U siebie z Włókniarzem (2*,1,2*,1,2) 8+2
W Toruniu (0,1*,2,2*,0) 5+2
W Gorzowie (0,0,1,-,) 1
W międzyczasie była runda #Speedway GP i 10. miejsce. Może rozpoczynające się Indywidualne Mistrzostwa Polski coś zmienią. Może zaprocentuje niedawna wizyta w Toruniu, może zaowocuje ciut mniejsza presja. Może... Wszystko to "patykiem na wodzie" pisane.
Trzeba trzymać kciuki za podźwignięcie się z kryzysu. Polski żużel nie cierpi na nadmiar zawodników najwyższej klasy, otrzaskanych w IMŚ. Jeśli rzeczywiście Kubera chciał "wyjść z cienia Zmarzlika", to jedno się udało - nikt już obecnie nie zestawia ich obok siebie. Gwiazdor Motoru mknie po swoje, wychowanek Unii Leszno skrywa łzy w dłoniach. Swoją cenę już zapłacił. Muszą przyjść lepsze dni.
Skomentuj na naszym FB


Uważam, że kibice Stali Gorzów są zbyt okrutni dla swojego trenera. Który zespół pojechałby takie mecze tyloma młodzieżowcami?


Tygodniowy wykaz transmisji TV
