KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Czuję trochę niedosyt. Popsułem bardzo start w finale. Może niepotrzebnie podjąłem ryzyko, ale gdyby przed zawodami dano mi takie miejsce, to brałbym w ciemno. Trzeba zamazać złe wspomnienie ze Stadionu Narodowego.

Dominik Kubera po SGP w Landshut

Janowski WorldGames2017Pytają mnie, gdzie byłam, jak mnie nie było. To znaczy - jak nie było Babskiego. A ja w tym czasie, kiedy normalnie piszę Babskie, pilnowałam na Stadionie Olimpijskim, żeby deszcz nie zalał finału w futbolu amerykańskim podczas The World Games 2017. Każdemu może się zdarzyć, prawda?

 

"Tylko spokojnie, robimy co możemy"

Podobno podczas najgorętszego etapu drugiej wojny światowej jeden z generałów doniósł Stalinowi: „robimy wszystko, co tylko możliwe”. Stalin miał odrzec: „bardzo dobrze, ale róbcie też to, co niemożliwe”. Mam wrażenie, że goście „największej polskiej imprezy sportowej 2017 roku” (ja tu tylko hasła powtarzam, wam ocenić, czy faktycznie była największa) wzięli sobie tę anegdotę do serca.

Umknęło mi, jakie było oficjalne hasło The World Games. My, wolontariusze, mieliśmy nasze własne: „robimy co możemy”. Wolontariusz to taka jednostka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych – zadzwoni choćby do prezydenta, ściągnie catering, osobiście poprowadzi taksówkę dla VIP-a, kiedy wszyscy taryfiarze w mieście pochowają się po kątach. Zna też skład ciastek podawanych w media roomie (a w każdym razie powinien), rozmieszczenie toalet we wszystkich zakątkach Wrocławia oraz wyniki wszystkich rozegranych dotychczas konkurencji. Nawet jeśli tylko z grubsza wie, na czym polegają. Chociaż w ramach obsługi Stadionu Olimpijskiego przyszło mi dogłębnie zapoznawać się z futbolem amerykańskim, nadal rozumiem go znacznie gorzej niż chociażby ultimate vel frisbee. Wolontariuszom ze sportów bilardowych, nierozeznającym się w tych dyscyplinach, pozostaje jedynie gorąco współczuć.

Jak wiadomo, organizacja jakiejkolwiek imprezy zakłada bałagan – wiedzą o tym wszyscy, którzy organizowali chociażby własną osiemnastkę. Im większa impreza, tym większy bałagan – to nie kwestia braku profesjonalizmu, tylko entropii. Wszechświat zawsze dąży do chaosu. Trudno więc dziwić się, że chaos na backstage’u World Games narastał, a swoje apogeum osiągnął niedługo przed zakończeniem – czyli w sam raz na zawody żużlowe. No kto to wymyślił, rozgrywać żużel na dzień przed ceremonią zamknięcia! Tym bardziej, że według pierwszych prognoz we Wrocławiu 28 i 29 lipca miało lać jak z cebra, a trochę niefortunnie byłoby rozgrywać zawody w ramach Igrzysk już po zakończeniu tychże Igrzysk, prawda?

Na terminarz wszelako wpływ miało wiele czynników, a wszystkim osobiście zainteresowanym tym, żeby impreza się odbyła, pozostawało wznosić modły do wszystkich znanych bóstw, by deszcz ustał. I ustał. Na cztery godziny przed treningiem. Na stadionie, który kilka dni wcześniej dosłownie utonął w ulewie podczas finału zawodów futbolowych. Wtedy można było ugrzęznąć w błocku, w jakie zamienił się tor. Betard Sparta Wrocław ewidentnie trzyma na etacie kilku magów, ponieważ na wieczornym piątkowym treningu nawierzchnia ani trochę nie wyglądała na ofiarę deszczów niespokojnych. A skoro udało się zrobić tor, to co jeszcze mogło się popsuć?

Doyle Holder WorldGames2017

Wszyscy zaangażowani w World Games – sportowcy, VIP-y, sędziowie, wolontariusze i tak dalej – musieli przejść przez centrum akredytacyjne. Centrum akredytacyjne mieściło się w jednym z akademików na kampusie Politechniki Wrocławskiej, zajmowało dwa w porywach do trzech pomieszczeń i witało gości napisami w trzech językach: „Spokojnie”, „Calm down” oraz „Despacito”. Jeśli w tym momencie zaczęliście odruchowo nucić przebój Luisa Fonsiego, to wyobraźcie sobie, ile razy musieli go słyszeć ludzie zajmujący się akredytacjami. Znieśli to wszelako z godnością. Podobnie żużlowcy i ich ekipy znieśli przedłużający się proces akredytacyjny (system też miał już dosyć tych Igrzysk) oraz fakt, że wszyscy członkowie teamów, którzy żużlowcami nie byli, otrzymali uprawnienia… sędziów. To efekt niedoskonałego systemu, który nie przewidział miejsca dla mechaników i menedżerów. Nie mogli zostać zarejestrowani jako sportowcy, ponieważ pomyślano o nich za późno, a jako zaplecze techniczne mieliby zbyt małe uprawnienia. A ponieważ w każdej reprezentacji było, teoretycznie, dziewięciu mechaników/menedżerów i jeden menedżer kadry, daje nam to siedemdziesięciu dodatkowych sędziów. Wieżyczka na Olimpijskim raczej by ich nie pomieściła, ale na pewno poradziliby sobie z sędziowaniem lepiej niż Ołeksander Latosiński.


Operacja się udała, pacjent zmarł


Żużel na Olimpijskim raczej nie mógł się podobać. I to nie tylko ze względu na sędziowanie, ale może od tego aspektu zacznijmy.

Jeżeli ktoś się przed zawodami zastanawiał, kim jest pan Latosiński, spieszę z wyjaśnieniami. Ukrainiec, były żużlowiec, rocznik 1969, syn żużlowca, Serhija Latosińskiego. Indywidualny Mistrz Ukrainy z lat 1997-1998, 2000, 2002-2003. W 2002 roku był szesnasty w finale IME. Po zakończeniu kariery sportowej był prezydentem Ukraińskiej Federacji Motocyklowej. Internet nie jest skory do informowania, kiedy Latosiński zaczął sędziować, ale na pewno pełnił tę funkcję podczas zawodów ice racingowych w Szadryńsku w tym roku. Tyle mówi Internet. Przed zawodami zasięgnęłam języka u samych zainteresowanych, stwierdzając, że to chyba dobrze, że nazwisko sędziego jest mi obce (zazwyczaj kiedy człowiek doskonale kojarzy jakiegoś arbitra, to źle świadczy o poziomie sędziowania). Zostałam zapewniona, że po zawodach będę pamiętać Latosińskiego przez resztę życia. I sprawdziło się! Rzadko kiedy widzę tyle puszczonych nierównych startów (już wolę sędziowanie z Cardiff i niekończące się powtórki). Wykluczenie Janowskiego za rzekome przekroczenie wewnętrznej linii – śmiech na sali. Sędzia chyba kanapki jadł. Nie rozumiem też ostrzeżenia dla Antonio Lindbäcka, kiedy zahaczył kaskiem o taśmę. Z mojej perspektywy – taśma poszła nierówno. Ale kłócić się o to nie będę, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a mój masochizm kibicowski ma swoje granice. Nie obejrzę powtórki zawodów. Za dużo usłyszałam o tej transmisji.

Jeżeli Polsat chciał zrobić żużlowi antyreklamę, wyszło perfekcyjnie. Nawet od ludzi ze speedwayem niezwiązanych słyszę utyskiwania na komentatorów i wcale się nie dziwię. Jesper Jensen?! Serio?! O wielkim zdumieniu, że Emil Sajfutdinow wyprzedził Brytyjczyków, to ja nawet nie wspomnę… Ale na stadionie, prawdę powiedziawszy, było niewiele lepiej. Andrzej Malicki i Jacek Dreczka czasem mówili coś zabawnego, a czasem, niestety, żenującego, szczególnie, kiedy przechodzili z angielskiego na polski i z powrotem („representation of Wielka Brytania” szczególnie ugryzło mi uszy) albo kiedy próbowali opowiadać o zawodnikach. Za to zdecydowanie udany był ich tekst podczas wyścigu barażowego: „Na takim biegu siedzą tylko we Wronkach”.

Pierwszy raz we Wrocławiu na żużlu byłam na Grand Prix, jedenaście lat temu. To było moje pierwsze Grand Prix, bardzo je przeżywałam i średnio obchodziło mnie, że zawody są nudne. Minęła ponad dekada, zamiast starego Olimpijskiego jest #NowyOlimpijski, ale pewne rzeczy się nie zmieniły. Nuda na torze, panowie i panie, nuda królowała. Mijanki? Tylko po błędach. Zawody były bezpieczne, ale przy tym usypiające. Na pewno nie pokazały gościom nieznającym dyscypliny, dlaczego w żużlu zakochują się tysiące ludzi.

Olimpijski WorldGames2017

Co zaś się tyczy wyników – brawo, Polska. Zwycięstwo nie było oczywiste, ale się udało! Nadal jednak martwi mnie, że niedługo zamiast dowcipu „piłka nożna polega na tym, że dwudziestu dwóch gości biega za piłką, a wygrywają i tak Niemcy” będziemy mieć dowcip „żużel polega na tym, że czterech gości jeździ w kółko, a wygrywają i tak Polacy”. Sukcesy się przejedzą. Staną się obligatoryjne i każde miejsce poniżej pierwszego będzie porażką sezonu. A przecież nie można ciągle wygrywać, to zwyczajnie nieuprzejme. Tylko co robić, że tak Czernyszewskiego zacytuję? Rywalom się podkładać?

Welcome to hell

Wróciłam z Gamesów, przetrzeźwiałam po emocjach, a żużlowy kocioł ani myśli się uspokoić. Już w niedzielę Jack Holder pokazał, że jest w tym momencie lepszy i barwniejszy od brata. Przy obecnych problemach Chrisa, nie sprzętowych, a mentalnych, śmiem przypuszczać, że moja babcia również byłaby barwniejsza. Chripsy musi się poważnie zastanowić, czego chce od życia i czy na pewno jest to jeżdżenie na żużlu, bo może nie ma sensu męczyć siebie i otoczenia. Jacek Frątczak musi się zastanowić, czy nie odsunąć Australijczyka od składu. Zgadzam się, że mało kto z obecnej ekipy Get Wella zrobił dla toruńskiego żużla tyle co Holder, ale nikt nie daje miejsca w składzie za zasługi, to nie Krzyż Żelazny. Regres mistrza świata z 2012 roku trwa już zresztą kolejny sezon.

Chris nie może być pewny miejsca w Polsce, a stracił je w Wielkiej Brytanii wraz z między innymi Troyem Batchelorem i Kacprem Gomólskim. Nie wiem, w co grają promotorzy z dawnej Elite League, ale kiedy patrzę, na kogo ich wymienili (Jonasson? Palm Toft?!), mam w głowie mętlik. Może BSPA wraz z Polsatem należą do tajnego stowarzyszenia mającego na celu zabicie żużla? Jak tu nie mieć teorii spiskowych…

Holder Chris WorldGames2017


Czarne chmury zebrały się też nad Polonią Bydgoszcz. Ba, zbierały się już dawno, a teraz lunęło z nich rzęsiście. Kiedy sami zawodnicy stwierdzają, że oni w meczu jechać nie będą, bo ich ambicja sięga wyżej niż ambicja właściciela klubu, jest źle. Jakem torunianka, nie chciałabym, żeby Bydgoszcz zniknęła z żużlowej mapy Polski ani była na tej mapie obecna tylko jako największe w kraju skupisko rosyjskich żużlowców. Jedna Polonia Piła w tej lidze, a drugą męczy kac. Oby nie był to kac-morderca.

A o tym, co zjada Lokomotiv Daugavpils i czy można być Łotwą w Sankt Petersburgu, to ja może opowiem innym razem. To długa i smutna historia.


Joanna Krystyna Radosz

Korzystanie z linków socialshare lub dodanie komentarza na stronie jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych podanych podczas kontaktu email zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Podanie danych jest dobrowolne. Administratorem podanych przez Pana/Panią danych osobowych jest właściciel strony Jakub Horbaczewski . Pana/Pani dane będą przetwarzane w celach związanych z udzieleniem odpowiedzi, przedstawieniem oferty usług oraz w celach statystycznych zgodnie z polityką prywatności. Przysługuje Panu/Pani prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Czuję trochę niedosyt. Popsułem bardzo start w finale. Może niepotrzebnie podjąłem ryzyko, ale gdyby przed zawodami dano mi takie miejsce, to brałbym w ciemno. Trzeba zamazać złe wspomnienie ze Stadionu Narodowego.

Dominik Kubera po SGP w Landshut

Odwiedź nasze social media

fb ikonkaX ikonkaInstagram ikonka

NAJBLIŻSZE ZAWODY W TV

 PGE Ekstraliga 2024
1. Orlen Oil Motor Lublin  4 8 +64
2. ebut.pl Stal Gorzów  4 6 +6
3. Betard Sparta Wrocław  4 5 +8
4. KS Apator Toruń  4 5 +14
5. NovyHotel Falubaz
 4 3 -8
6. FOGO Unia Leszno  4 3 -43
7. ZOOLeszcz GKM Grudziądz  4 2 -17
8. Krono-Plast Włókniarz  4 1 -22
 Metalkas 2. Ekstraliga 2024
1. Innpro ROW Rybnik  4  8 +38
2. Abramczyk Polonia Bdg.
 4  6 +37
3. Cellfast Wilki Krosno  3  6 +22
4. #OrzechowaOsada PSŻ  3  3 +1
5. Arged Malesa Ostrów
 3  2  0
6. Texom Stal Rzeszów
 3  2 -3
7. Zdunek Wybrzeże Gdańsk
 4  1 -35
8. H.Skrzydlewska Orzeł Łódź  4  0 -60
Krajowa Liga Żużlowa 2024
1. Trans MF Landshut Devils
 2  4 +11
2. Ultrapur Start Gniezno
 3
 4 -2
3. PKS Polonia Piła  2
 2 +16
4. Optibet Lokomotiv  3
 2 0
5. OK Bedmet Kolejarz Opole  2  2 -12
6. Grupa Azoty Unia Tarnów  2  0 -16

Klasyfikacja końcowa SGP 2022

1. Bartosz Zmarzlik
166
2. Leon Madsen
133
3.  Maciej Janowski
106
4. Fredrik Lindgren 103
5.  Robert Lambert 103
6. Daniel Bewley
102
7. Patryk Dudek 102
8. Tai Woffinden 93
9.  Martin Vaculík
91
10. Jason Doyle 83
11. Mikkel Michelsen 82
12. Jack Holder 67
13. Max Fricke 52
14. Anders Thomsen 51
15. Paweł Przedpełski
29

PARTNERZY

kibic-zuzla logozuzlowefotki-logo
WszystkoCzarne blog

Pomóż kontuzjowanym

KamilCieślar
DW43