
- Niestety, albo stety, ale na żużlu już jeździć nie będę - oświadczył w środę, 25 marca, w "Kolegium Żużlowym" Canal+ Patrick Hansen. - Kończę karierę. Od minionego weekendu to już pewna decyzja - poinformował zdumionych telewidzów. - Mimo postępów, czegoś u mnie brakuje. Nie ma tej iskry. To ostateczna decyzja. Teraz jest wiosna, a tory w trakcie sezonu będą jeszcze trudniejsze. A ja już czuję, ile mi brakuje.
Zdolny Duńczyk przekazał, że starał się u progu nowego sezonu najlepiej jak potrafił, liczył na spokojne wejście w rytm startowy, szukał przede wszystkim "poprawności" w jeździe, jednak nie znalazł tego kluczowego czynnika.
- Jak jestem z tyłu, to brakuje serca do walki. Pamiętam jak było przed kontuzją. Zawsze atakowałem. Dlatego to jest ten moment, aby powiedzieć "dość".
Hansen bardzo szczerze mówił o swojej sytuacji - już od początku swego powrotu do "czarnego sportu". A jak trudna to była droga, wie tylko on sam oraz jego bliscy. #Żużel bardzo wiele mu dał, ale niemało też odebrał.
- To nie jest żadna tajemnica. Nie stać mnie, żeby tylko "jeździć, by jeździć". Muszę najlepiej w tym roku pojawić się w lidze albo w innych turniejach, gdzie pójdzie mi dobrze - i jeśli na stole nie będzie żadnych ofert na przyszły rok, to chyba nie dam rady. Nie wiem też, czy w ogóle mi się chce to robić, bo to nie jest dla mnie łatwa sytuacja. Aktualnie nie mam dużo możliwości jazdy, więc jest ciężko, ale daję z siebie wszystko i zobaczymy co będzie po sezonie - opisywał swoje położenie wciąż młody zawodnik (26 lat) w lipcu 2025 roku.
Później co prawda dane mu było kilka razy wystartować w Metalkas 2.Ekstraliga, ba, był w stanie nawet wygrać ligowy wyścig, jednak w swoim ówczesnym klubie, KŻ Orzeł Łódź, od początku nie miał większych szans na jazdę. Kibiców dziwił też sposób komunikowania tego przykrego faktu zawodnikowi. Albo dowiadywał się o tym w drodze na stadion, albo słyszał o "rzucie monetą" wskazującym na zestaw startowy...
Kiedy przed Orłami stanęło widmo degradacji, z ekipy bezpośredniego rywala w tej walce - Unii Tarnów ściągnięto Mateja Žagara. To obrazuje najlepiej, jak wierzono w progres Hansena. Nie było zaskoczeniem, że po sezonie Skrzydlewski, Jąder i Konikiewicz szybko pożegnali się z "czarną owcą", bo w takich barwach przedstawiono żale Duńczyka, który w mediach szczerze opisywał swoje perypetie.
Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać, że gdyby nie Skrzydlewski, który po ciężkiej kontuzji wyciągnął dłoń do rekonwalescenta zimą 2024/25, nie wiadomo, czy Patrick znalazłby w Polsce inny klub, gotowy dać mu szansę choćby na trenowanie i pozycję "oczekującego".

Wydawało się, że lepsze wiatry powieją dla PH#124 u progu nowego sezonu. Podpisał umowę z Kolejarzem Opole, trenował, jeszcze w marcu opowiadał o swoich przygotowaniach, sprzęcie, tunerze, wziął nawet udział w pierwszych sparingach ze swoim byłym klubem, Innpro ROW-em Rybnik. Ten pierwszy zakończył zdobyczą 4 punktów (1,-,0,3), w drugim było już fatalnie - 0 (d,t). Być może te wrażenia, wyniesione z tak dobrze znanego sobie toru, okazały się dojmujące i stanowiły puentę wcześniejszych przemyśleń, swoisty katalizator decyzji przekazanej kibicom tydzień później.
Patrickowi dziękujemy za naprawdę wiele emocji, jakich nam dostarczał. Tych na torze, ale także tych poza owalem - w studiu TV i w mediach społecznościowych. Nawet w szpitalu, skąd - po ciężkim urazie kręgosłupa w 2023 roku - dzielił się newsami, dzięki którym mogliśmy podziwiać jego hart ducha. Był jednym z bardzo wąskiego grona zawodników z szeroko rozumianego Zachodu, którzy tak mocno zżyli się z Polską, zapuścili u nas korzenie, szanują i doceniają polskie wartości. 🇵🇱 Ze świecą szukać innych Duńczyków, Szwedów, Brytyjczyków, Australijczyków, Amerykanów, Francuzów czy Niemców, którzy tak znakomicie nauczyli się polskiej mowy. Choć niektórzy zarabiali w Polsce dłużej niż Hansen żyje.
Patrick, miło będzie Cię jeszcze nie raz usłyszeć i zobaczyć blisko żużla. Powodzenia!
Skomentuj na naszym FB





Tygodniowy wykaz transmisji TV
