
- Może jest taki jeden zawodnik z Danii, który docisnąłby do płotu i nie przepuścił, ale Rasser zrobił wszystko fair, z klasą - nader trafnie skomentował moment meczu rodak obu wymienionych, Patrick Hansen. A bohaterem owej sytuacji był ten trzeci - Villads Nagel. Niby całą zimę powtarzano, że to duży talent, a Polonia Piła i KŻ Orzeł uśmiechały się zalotnie (a raczej błagalnie) do działaczy gorzowskiej Stali... Niby wszyscy wiedzieli, ale wiedzieć, a zobaczyć potwierdzenie w boju - to różnica. "Forskel" - tak to chyba brzmi po duńsku.
Ustawiony pod numerem 3 Nagel w pełni potwierdził to, co widzieliśmy już rok temu na torach III ligi oraz w jedynym wyścigu w niedawnych IMME. Był najlepszym z "Orłów" na początku meczu (3,2), potem zdarzyła się wpadka, gdy nie nawiązał walki w przegranym 1:5 wyścigu VIII, ale wyciągnął wnioski - i w kluczowych gonitwach XIII i XV był już niepokonany. Nie kalkulował, szedł od razu na "szeroką"... i wyda albo nie wyda. Wypisz wymaluj jak rok temu w pamiętnym wyścigu Mikkel Andersen. Ma Orzeł szczęście do tych wypożyczeń.
Żeby nie odnieść wrażenia, na wskroś mylnego, że spotkanie było jakimś popisem gości, dodajmy, że Stal Rzeszów prowadziła przez 90% zawodów. I to prowadziła wysoko - 30:18, 38:28, jeszcze przed nominowanymi 42:36. Gdyby wszyscy przyjezdni zasuwali tak żwawo jak Nagel, do takiej sytuacji by nie doszło. Orzeł musiał skorzystać z "taktycznej" za Szlauderbacha (2,1*,1), zaś juniorzy - Halkiewicz i Lewandowski - przywieźli jeden programowy punkt. Czyli niczego nie zdobyli.
Nagel niech robi postępy, oby udało się go nie zagłaskać (ładny urodzinowy prezent od kibiców odebrał na sektorze gości), a prawda o tym meczu jest taka, że zmierzyły się dwie drużyny nierówne, a nawet bardzo nierówne. I na dziś dużym ryzykiem byłoby twierdzić, że któraś z nich zagrozi najlepszym. Jedni sparowali i trenowali dużo, nawet z sukcesami, drudzy ledwo zdążyli odjechać jeden wyjazdowy sparing i zdjąć plandekę przed kluczowym treningiem. Dobrze, że pomogli kibice, bo mogło się skończyć jak z tymi kevlarami, które jeszcze gdzieś idą. Albo pomyliły się z paczką z TEMU.
Stal Rzeszów może sobie pluć w brodę, bo wystarczyło stracić jedną pozycję mniej na dystansie - i Krzysztof Kasprzak cieszyłby się z premierowego zwycięstwa w roli menadżera. Pewnie KK nie przypuszczał w najgorszych myślach, że w środku meczu przyjdzie mu szukać zastępcy za Andreasa Lyagera, który był przecież kontraktowany jako "koń pociągowy" rzeszowskiego wozu. Duńczyk tymczasem zaskoczył tylko wyjaśnieniem, co było powodem jego słabego wyniku (0,0,1*). Ponoć koło tarło mu o błotnik czy błotnik o koło...
Czy można krytykować KK'a? W kryzysowej sytuacji nie przestraszył się odpowiedzialności i za swojego straniero desygnował do walki 20-latka, Franciszka Majewskiego. I to on przywiózł cenny punkt (pokonał Berntzona), który podwyższył prowadzenie Stali do 38:28. Gdyby dojechał ostatni... łatwo policzyć, jaki byłby końcowy wynik. A przy okazji wielu kibiców "zjadłoby" menadżera za odstawienie asa na bok.
Czy przy tych 10 punktach przewagi (po chwili było 41:31) i trzech biegach do końca Kasprzak popełnił jakieś błędy? To będzie temat rozważań przy wielu stalowych stołach w te Święta. Ci najbardziej niecierpliwi już teraz zaczną wywierać presję, na przykład hasłem #DzwonićPoŽagara, natychmiast! A jak będzie, zobaczymy. Skoro niezaangażowany admin, mający o żużlu blade pojęcie, trafił w Typerze wynik 45:45... to chyba nie ma sensu rozdzierać szat, bo dało się to przewidzieć. Nic strasznego się nie stało, dla żadnej ze stron.
Niechaj "Żurawie" zaczną wreszcie więcej jeździć, Orły odzyskały już licencję toru, więc mogą fortyfikować swą Motoarenę - i przekonamy się, czy wybudują z niej twierdzę. "Ptasie" teamy będą teraz patrzeć głównie na debiut Pilan oraz tempo lizania ran słabiutkiego w debiucie PSŻ.
ZKS Stal Rzeszów - 45
9. Anders Rowe - 6+1 (2,1*,0,3,0)
10. Mateusz Szczepaniak - 9 (3,2,1,1,2)
11. Oskar Fajfer - 8+1 (1*,3,2,2,0)
12. Andreas Lyager - 1+1 (0,0,1*,-)
13. Rasmus Jensen - 9 (2,3,3,0,1)
14. Franciszek Majewski - 7+1 (3,1,2*,1)
15. Maksym Borowiak - 5+3 (2*,2*,1*)
16. Krzysztof Sadurski - ns
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź - 45
1. Marcin Nowak - 9 (0,1,3,2,3)
2. Zach Cook - 9+1 (3,0,2*,3,1)
3. Villads Nagel - 10+1 (3,2,0,3,2*)
4. Szymon Szlauderbach - 4+1 (2,1*,1,-)
5. Oliver Berntzon - 12+1 (1,3,3,0,2*,3)
6. Krzysztof Lewandowski - 0 (d,0,0)
7. Kacper Halkiewicz - 1 (1,0,0)
8. Dan Thompson - ns
Bieg po biegu:
1. (67,49) Nagel, Rowe, Fajfer, Nowak - 3:3 - (3:3)
2. (67,66) Majewski, Borowiak, Halkiewicz, Lewandowski (d/st) - 5:1 - (8:4)
3. (66,88) Cook, Jensen, Berntzon, Lyager - 2:4 - (10:8)
4. (67,47) Szczepaniak, Szlauderbach, Majewski, Lewandowski - 4:2 - (14:10)
5. (68,50) Fajfer, Nagel, Szlauderbach, Lyager - 3:3 - (17:13)
6. (67,14) Jensen, Borowiak, Nowak, Cook - 5:1 - (22:14)
7. (67,48) Berntzon, Szczepaniak, Rowe, Halkiewicz - 3:3 - (25:17)
8. (67,64) Jensen, Majewski, Szlauderbach, Nagel - 5:1 - (30:18)
9. (68,08) Nowak, Cook, Szczepaniak, Rowe - 1:5 - (31:23)
10. (67,47) Berntzon, Fajfer, Lyager, Lewandowski - 3:3 - (34:26)
11. (68,30) Rowe, Nowak, Majewski, Berntzon - 4:2 - (38:28)
12. (67,95) Cook, Fajfer, Borowiak, Halkiewicz - 3:3 - (41:31)
13. (67,27) Nagel, Berntzon, Szczepaniak, Jensen - 1:5 - (42:36)
14. (68,49) Nowak, Szczepaniak, Cook, Rowe - 2:4 - (44:40)
15. (68,17) Berntzon, Nagel, Jensen, Fajfer - 1:5 - (45:45)
[Foto: Marcin Reczulski, punktacja: SportoweFakty.WP]
Skomentuj na naszym FB





Tygodniowy wykaz transmisji TV
