
Tuż przed startem rozgrywek Speedway Ekstraliga poznaliśmy wreszcie więcej szczegółów o najbardziej innowacyjnej zmianie w CANAL+ SPEEDWAY 2026. Wdrożenie sztucznej inteligencji do transmisji z "najlepszej ligi świata" ma urozmaicić oglądanie żużla, a cały projekt długo udawało się utrzymać w tajemnicy. Wiedzieli o nim nieliczni.
To całkiem podobnie jak o wszechstronnych zdolnościach autora - Piotra Kaczorka. Na PoKredzie.pl pisał (i to świetnie, jeszcze jako nastolatek), w Canal+ mówi, a w międzyczasie robił uniwersytecką karierę w dziedzinie, która dopiero wkracza pod nasze strzechy. Czy nam się to podoba, czy nie. Bo najpewniej za 10-15 lat pod tym względem świat będzie wyglądał nieco inaczej. I o tej wiedzy - tak uważamy - warto, żeby dowiedział się szeroki krąg odbiorców. Piotrek chyba się nie obrazi (a jeśli tak, to trudno). Programu AI w żużlu nie stworzył na "łapu capu" licealista za "pięć koła" od Stępniewskiego, nie zdolny praktykant czy hobbysta "po godzinach", tylko magister, a niebawem najpewniej doktor nauk ścisłych Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. We współpracy i pod naukową kuratelą naukowców poznańskiej uczelni. Swoim autorytetem podparli projekt dr Tomasz Piłka i prof. Tomasz Górecki, który jednocześnie jest promotorem doktoratu Piotra.
Już wiadomo, że ekstraligowy algorytm (tak go roboczo nazwijmy) został zaprzęgnięty do pracy na znacznie większej bazie danych, niż pierwotnie można było sądzić. To nie tylko wyniki historyczne drużyn i zawodników, ranking pojedynków "head to head", ale także na przykład ulubione tory danego żużlowca czy jego atuty, jak moment startowy w korelacji z polem dającym handicap na określonym torze. Analizowane będą zarówno forma krótkoterminowa (w danych zawodach), jak i długoterminowa (średnia w PGE Ekstraliga). Algorytm będzie "uczył się" na bieżąco i korygował pierwotne założenia w miarę kolejnych wydarzeń na torze.
Nie wiemy jeszcze, jak program sprawdzi się w praktyce, ale jak na razie, w teorii, wszystko wygląda na gruntownie przemyślane i profesjonalnie wykonane. W tym sensie z pewnością zaprocentował brak presji i spokojny tryb pracy - rozłożonej na lata, nie tylko na miesiące. Jest zatem szansa, że kibice zauważą postęp, chociażby w stosunku do wdrażanej stosunkowo niedawno telemetrii, która na samym początku... potrafiła wskazywać ujemną reakcję startową.
Zanim jednak Canal+ 8 kwietnia odkrył nieco więcej kart, a tym bardziej zanim rozpocznie się oficjalny debiut innowacji podczas pierwszego meczu sezonu, w żużlowej sieci rozgorzała dyskusja. Momentami gorąca. Były pytania i wątpliwości, były uwagi cenne, ale nie brakowało także drwin i głębokiej krytyki wobec projektu. W tym takiej bez merytorycznej podbudowy.
W pewnym sensie jej genezę - jako obserwatorzy życia społecznego - potrafimy zrozumieć. Sztuczna inteligencja coraz mocniej "rozpycha się łokciami", wkracza w kolejne obszary, a w gospodarce rynkowej to oznacza zawsze jedno - "optymalizację kosztów". Będzie wyręczać człowieka, a niektóre grupy zawodowe wręcz zastępować, w mniejszym lub większym stopniu. Być może posyłać na bezrobocie, przynajmniej czasowe - jak uważają niektórzy eksperci rynku pracy. Liczba zawodów zagrożonych raczej stale się powiększa, a nie pomniejsza. Siłą rzeczy rośnie, i będzie rosnąć, armia ludzi, którzy czują się zagrożeni. To nie zapewnia AI przychylnego odbioru. W zasadzie nigdzie.
Z drugiej strony, "wszystko jest dla ludzi". Fakt, że internet generuje mnóstwo złych, wręcz patologicznych sytuacji, nie oznacza, że sam internet jest złem. I że jako "diabła wcielonego" należy go potępiać w czambuł.
A ponieważ mamy ten plus, że w obliczu wieloletniej współpracy nie musimy się bawić w konwenanse, zapytaliśmy red. Kaczorka wprost, czy zauważa także krytykę - te wszystkie głosy negujące sens tak rewolucyjnego novum w sporcie. I czy nie ma dość, czy nie poczuł się zniechęcony, wręcz zlinczowany, jeszcze przed premierą?
- Rozumiem, że wielu kibiców może być sceptycznych albo może im się nie podobać sama idea wdrażania AI do sportu - to zrozumiałe. Nie chodzi nawet o mnie i lekceważenie tego, że ktoś poświęcił mnóstwo czasu na edukację, analizy, wykonanie tego projektu, eksperymenty i testy, jednak uważam, że krytykując już na samym wstępie, jeszcze przed premierą, niekiedy tak ostro, ludzie sami sobie nawet nie dają szansy, żeby zobaczyć, jak to będzie wyglądało w praktyce - uważa główny twórca projektu.
- Nie zamykam się absolutnie na konstruktywną krytykę, powiem więcej - nie podchodzę do tego dzieła jak do oszlifowanego diamentu. Przeciwnie. Prosiłbym kibiców - i tych, którym ta idea się spodobała, jak i tych sceptycznych - żeby zauważyli, że to może być dopiero początek ciekawej drogi. Wartościowego i innowacyjnego projektu. Już na obecnym etapie program analizuje potężny zbiór danych, ale przecież można zacząć od tego, a później stopniowo dodawać do tej bazy na przykład telemetrię, modelować starty, modelować jazdę i kolejne wartości - zauważa Kaczorek.
- Skoro w piłce nożnej funkcjonuje xG, i wszyscy się już do tego przyzwyczaili, to dlaczego w żużlu nie może być - nazwijmy to umownie - "xP"? I to wymyślony oraz rozwijany w Polsce, naszymi siłami, na bazie naszych ekstraligowych obserwacji - proponuje.
Nie jest łatwo zaryzykować i dać własną twarz tak dużemu i nowatorskiemu projektowi. To nie to samo, co wysłać komentarz na FB czy "tłiterze". Piotr zaryzykował, już za to należy się szacunek. I przynajmniej danie szansy. Będziemy się przyglądać temu dziełu, a wnioski wyciągać nie tylko po pierwszym weekendzie. Potem ewentualnie krytykować w oparciu o te wnioski. Do tego samego zachęcamy kibiców.
Grafika tytułowa: Canal+
Skomentuj na naszym FB





Tygodniowy wykaz transmisji TV
