ATL SPEEDWAY2

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Dudek Patryk1Margines błędu już nam się skończył. Mamy szansę tylko na 7.miejsce. Mam nadzieję, że cały stadion przyjdzie nas dopingować... i jedziemy z tematem!

Patryk Dudek

Ocena użytkowników: 5 / 5

Star ActiveStar ActiveStar ActiveStar ActiveStar Active
 

Lindbaeck SoN2018Tak to już jest w tym naszym żużlu, że bardzo długo czekamy na sezon, a kiedy ten już ruszy, to na nic nie ma czasu. Taki Robert Lambert w sobotę przed północą opuścił wrocławski Stadion Olimpijski po finale Speedway of Nations, a już o 13 musiał znowu przebierać się w kevlar i grzać silniki w dalekim Lublinie. Trochę to smutne, że ci chłopcy, którzy tak pięknie dają z siebie wszystko w walce o światowy prymat, nie mają nawet kiedy nacieszyć się ze zdobytych laurów i zwyczajnie odreagować. Powiedzcie kiedyś fanowi piłki nożnej, że po finale Mundialu futboliści mogliby się szybko ewakuować z miasta - gospodarza i pędzić na klubowy szlagier w Anglii czy Hiszpanii. Nie chodzi mi o klub nocny. Pewnie miałby ów delikwent minę niczym Dudek po ujrzeniu czarnej flagi. Taki już ten żużlowy światek. I jak oni mają nazajutrz powtórzyć te same wyniki w lidze? A przecież tego oczekują kibice. Swoją drogą, to naprawdę ciekawe i wykraczające poza kontekst sportowy - jak to jest, że tak łatwo oczekujemy tak wiele od ludzi znanych, w sytuacjach, w których - gdybyśmy sami się w nich znaleźli - mielibyśmy cały katalog racjonalnych argumentów i wyjaśnień, dlaczego nam nie wyszło. Tymczasem ci znani, oprócz maestrii w swoim fachu, mają te same trzewia, pali ich to samo słońce, męczą podróże, praca, a nawet - o zgrozo - odczuwają też zmęczenie psychiczne. Którego my, rzecz jasna, w naszej pracy nigdy nie doświadczyliśmy. Prawda?

 

Nie obejrzałem wszystkich ligowych meczów, wszystkich skrótów, relacji i opisów (myślicie, że pismaków w żużlowe niedziele nie zapraszają na Bardzo Ważne Uroczystości Rodzinne? Zapraszają, i Bogu dzięki! Świat żyje sobie własnym rytmem, ludzie zawierają uświęcone mocą sakramentu związki, posyłają swoje pociechy do Pierwszej Komunii, chrzczą te młodsze - zupełnie nic sobie nie robiąc z najważniejszych na świecie rozstrzygnięć w najlepszej na świecie lidze). Zerkam sobie tedy na pierwsze powtórki, wyniki - i co widzę? Bohaterowie są zmęczeni. Mistrz Świata Par/Drużyn/Narodów/Mistrz i już Emil Sajfutdinow w Tarnowie - 8 punkcików w 5 startach. Jego zołotyj towariszcz Łaguta Artiom Grigorjewicz - 14+2 w 6 biegach. Przed nim czapki z głów, choć nijak nie jest to lepsze niż 17 na 18 możliwych w piątek i 14+2 w sobotę. Drugi tytan "Nejszynsa" (a dla wielu, w tym niżej podpisanego, pierwszy) - Tai Woffinden. Też nieźle, 10 punktów, średnią 2.0 wyrobił. Ale we Wrocławiu z rywalami, z całym szacunkiem, ciut mocniejszymi od GKM-u wynik zrobił taki: (3,3,3,3,3,3) i (2,3,3,3,3,3) +3 w finale. Prosimy nie regulować odbiorników.

Janowski 9+3, Dudek 11. Brawo, bardzo dobre występy, choć z pewnością obaj powiedzą, że stać ich na więcej. Lindbaeck - to dopiero dramat. Nadspodziewanie dobrze radzący sobie w sobotę, na domowym torze w Grudziądzu zaginął w boju (0,1,-,-). Huckenbeck (1,d,-,-). Fricke: (w,1,-,-). To akurat oddaje jego formę z całej tegorocznej "parowej drużynówki". Czugunow - 6 pkt w 5 startach. Najczarniejszy z czarnych koni SoN (oprócz oczywiście Toninha) Jensen - 10+1 w sześciu. We Wrocławiu było 12+2 i 15. No i wreszcie lider GP, Fredrik Lindgren. W pierwszym dniu SoN jeździł naprawdę dobrze (13+1), w drugim poprzestawiał trochę naszych już w pierwszym wyścigu, sam się doprosił u sędziego o wykluczenie, a potem był już znacznie wolniejszy niż przywykliśmy widzieć. Dowoził "dwójki", ale brak prędkości najlepiej pokazał bój z Doylem i Fricke w 18. biegu. Freddie robił wszystko poprawnie, niemal perfekcyjnie, zadziornie pikował, wynosił się na szeroką, ale zamiast tradycyjnie przemykać między bandą a rywalem, był w stanie co najwyżej z nim się zrównać. I to był właśnie, wypisz-wymaluj, Lindgren z meczu Toruń - Częstochowa. Nie zawalił kompletnie (10/6), ale nie pozwolił wygrać, nawet uratować bonusa. - Troszkę widać, że Fredka jest przemęczony po Speedway of Nations - tłumaczył podopiecznego trener Cieślak. A może oprócz samego jeźdźca także sprzęt został przemęczony solidną dawką żużla? Pamiętajmy, że oni mieli trening i 6 biegów w niesamowicie upalny piątek, 6-7 biegów w sobotę, a za chwilę 5-6 w niedzielę. To musi dać się odczuć, i w materii żywej, i martwej.

Kto najlepiej, prócz Łaguty, zniósł te trudy? Jason Doyle i Kenneth Bjerre (on akurat w końcówce SoN oglądał już jak jeździ rez. Jakobsen). I jakoś tak wyszło, że to właśnie oni poprowadzili swoje ligowe drużyny do zwycięstw w najciekawszych meczach kolejki. Wspierani wydatnie przez kolegów będących poza kadrami reprezentacji. W Tarnowie jak lodołamacz parł do przodu niezawodny, jak zwykle zresztą, Nicki Pedersen (14), a w Toruniu bez punktów Holderów i "trójek" każdego z pozostałych tych 12 "oczek" Doyle'a nic by nie dało. Niemniej to właśnie "Kangur" i mały Duńczyk odwalili najtrudniejszą część roboty. Polecam obejrzeć zwłaszcza ostatnie wyścigi w Mościcach i jazdę Bjerre. Z uderzeniem w bandę włącznie. Jak oni wyprowadzili w pole z ustawieniami Kołodzieja, który na tym torze własne zęby zjadł - nie mam pojęcia. Chyba częściej musi się tam psuć polewaczka, a zamiast niej rosić nawierzchnię wóz strażacki...

StrażPożarna-Tarnów

 

 

 

 

 

 


Lipiec 2013 - derby i podobnie specyficzna "polewaczka", a po meczu prezes Marta Półtorak domagająca się walkowera dla Stali Rzeszów. Tak wtedy pisaliśmy o tej sprawie

Oczywiście z miejsca pojawiły się teorie spiskowe, że to trzykrotne 1:5 w końcówce meczu nie było dziełem przypadku. Problem pojawia się, kiedy "wiedzący, że tak miało być", proszeni są o przedstawienie strategicznego celu tej misternej intrygi. Dlaczego Unia Leszno miałaby oddać punkty imienniczce z Tarnowa? Może ktoś wie?


Z tymi kierownikami startu, bardzo wrażliwymi na przepisowe ustawienie zawodników pod taśmą (jakoś tak zawsze tych w białym i żółtym kasku), to w naszej lidze bywało ciekawie. Tak mi się przypomniało:

Ta nieprzyjemna sytuacja pomiędzy Matejem Žagarem a kierownikiem startu była jedynym zgrzytem w dobrym, zaciętym spotkaniu Get Well - Włókniarz (50:40). Nie tyle nawet wpłynęła na jego wynik (choć, gwoli ścisłości, przed startem do 13. biegu było 40:32 i goście wciąż mieli szansę na zwycięstwo), co stanowi niebezpieczny sygnał na przyszłość. Jeśli bowiem wierzyć słowom Leszka Demskiego wypowiedzianym w Magazynie PGE Ekstraligi, to równie dobrze w kolejnym meczu jakiś nawiedzony miejscowy funkcyjny może przeszkadzać gościom pod taśmą, a sędzia będzie milcząco akceptował te harce.

Na razie w Toruniu powiało optymizmem. Wreszcie. Jacek Frątczak odetchnął, kibice są szczęśliwsi. Zaczyna to mieć "ręce i nogi". Myślę, że warto jednak zachować umiar i nie dać się ponieść jednej z naszych narodowych przywar, czyli popadaniu ze skrajności w skrajność. Jeszcze wczoraj Toruń był "zlepkiem przypadkowych najemników", dziś niektórzy widzą w nim rozpędzającą się lokomotywę, która jeśli wjedzie do play off, to wyhamuje najwcześniej w finale. Z czwórmeczu z ekipami Barona i Cieślaka na razie wychodzą dwie porażki i jedno zwycięstwo, okraszone cennym punktem bonusowym. Ten punkt, pamiętajmy, wyrwany został w ostatniej akcji dnia. W sposób piękny, ale o jakiejś deklasacji częstochowian w dwumeczu nie ma mowy. Forma Doyle'a ustabilizowała się na poziomie porównywalnym do tej z ubiegłego roku, pozostali potrafili - wreszcie w komplecie - wygrywać wyścigi, Iversen po przerwie przypominał w końcu zawodnika z minionych lat. To wszystko prawda, warto jednak zauważyć, że najlepszy mecz torunian (chyba nawet lepszy niż ten ze Spartą) zbiegł się ze słabszym występem obcokrajowców Włókniarza: Lindgrena i Žagara. "Jeździ się tak, jak przeciwnik pozwala" - to zawsze w sporcie będzie prawdą, niemniej już dzień wcześniej tzw. gołym okiem widać było, że szwedzki as "Lwów" przegrywa ze wszystkimi liderami rywali (poza porozbijanym Huckenbeckiem), co gorsze, męczy się bardzo, żeby dojechać do mety przed tymi teoretycznie słabszymi. Nie tyle wskutek swojej słabości, co wskutek braku prędkości. Takie słabsze momenty się zdarzają i z reguły nie trwają długo. Prawdziwą siłę torunian zweryfikują kolejne mecze, zwłaszcza te wyjazdowe. Wtedy okaże się, ilu zawodników zdoła powtórzyć wysoką formę z Motoareny.

Lindgren vsGKM2018

 


To o co walczono na tym "Olimpijskim"? To ciekawa historia, bo pamiętam, że w tygodniu poprzedzającym finał najpierw oklejono Wrocław billboardami z wielkim tytułem "Mistrzostwa Świata na Olimpijskim!", co wśród śledzących na bieżąco żużlowe media wywoływało promienne uśmieszki, bo przecież dopiero co Armando Castagna tłumaczył wszem i wobec, że to nie żadne mistrzostwa świata, tylko "mistrzostwa of nejszyns" - tak jak w motocrossie i gdzieś tam jeszcze. I tak ma być, i to jest fajne. Nie minęły dwa dni, a marketingowcy WTS-u, niczym na zawołanie, rozesłali po redakcjach newsa z wypowiedzią niejakiego Torbena Olsena, potwierdzającego rangę mistrzowską imprezy. Wesoło wypadł w tej sytuacji włoski Armando. Najwyraźniej szef światowego żużla sam nie wie, co organizuje.

Pan Torben, zdaje się, jest pracownikiem BSI, więc pewnie potwierdziłby każdą rangę, z feldmarszałkiem włącznie, ale jeśli to on ma rację, a Castagna doznał pomroczności jasnej i plótł androny, to nadal nie pojmuję - dlaczego "to" się nazywa Speedway Narodów, a nie Mistrzostwa Świata Par? Po to, żeby później stawać na głowie i udowadniać, że to są Mistrzostwa Świata Par?

To wbrew pozorom nie tylko smęcenie przywiązanych do tradycji kibiców - konserwatystów, bolejących nad tym, że ani to następca DPŚ, ani kontynuacja MŚP, takie nie-wiadomo-co, ale także całkiem konkretne, mierzalne kwestie. I dla żużlowców, i dla potencjalnych miast organizatorów, zwłaszcza kiedy jest szansa wyrwać ministerialne pieniądze (a nie oszukujmy się, głównie o pieniądzach myśli każdy organizator).

Tak sobie głośno myśląc wpisałem w google frazę "ustawa o sporcie dofinansowanie imprez mistrzowskich" - i oto, co wyskoczyło:

Puchar Świata w skokach narciarskich z pewnością to kryterium spełnia. Mistrzostwa Europy w podnoszeniu ciężarów też. Niechby nawet ME kadetek w czymkolwiek. Ale Spidłej of Nejszyns, trzymając się definicji Castagni? Coś mi się wydaje, że ten glejt z potwierdzeniem mistrzowskiej rangi będzie ważny jak pieczęć Rządu Narodowego w styczniowym zrywie. Glejt, który ponoć ma pan Torben. A jak nie, to każda kolejna edycja też będzie mocno w Torbe.

SpeedwayOfNations2018Zdj. z fanpejdża PoKredzie.pl, autor Tomasz Kubicki


To taki chichot żużlowego losu, istna przekora sportu, że ten turniej, już na dzień dobry pokarany regulaminem tak absurdalnie głupim, że wymyślić coś głupszego byłoby wyzwaniem, przyniósł nam tak znakomicie przygotowany tor i tak piękne ściganie. Z jednej strony mieliśmy speedway na TAK i akcje takie, że należy sobie tylko życzyć, byśmy choć raz jeszcze w tym roku trafili na takie zawody, z drugiej - rzędy pustych krzesełek, idiotyczne "play-offy", niedorzeczności w stylu "wykluczenia się sumują, bo turniej jest jeden" (w porządku, niechaj tak będzie), ale zawodnik niezdolny do jazdy, którego lekarz zawodów wysłał do szpitala, następnego dnia już mógł jeździć...

Jak to dobrze, że w tym finale znaleźli się Rosjanie i Brytyjczycy i jakoś da się to wszystko obronić wersją, że "rozstrzygnęli między sobą" (tak jakby wcześniej w 19. biegu nie rozstrzygnęli...), bo inaczej - szkoda gadać. Rzeczywiście mielibyśmy postulowane przez Castagnę pokazowe show dla gawiedzi.

Oczywiście, zawsze znajdą się zwolennicy tezy, że w sporcie liczy się umiejętność wygrania tego ostatniego wyścigu czy meczu. Świetnie. Rozstrzygnijmy zatem, postuluję, losy tytułu IMŚ na tych samych zasadach. Niech sobie jeżdżą 10 czy 12 rund, zbierają punkty, a potem ten pierwszy niech ma przywilej awansu do biegu finałowego z urzędu, ten drugi z trzecim niech powalczą o to w barażu. Przecież też dobrze jeździli, zuchy. Ostrzeżenia się liczą, Žagaru nie wolnu w koleinu. Jedziemy!

Coś jeszcze powinienem napisać o występie naszych, ale po usłyszeniu jak trener Cieślak musi już powoływać się na świadków, którzy słyszeli, jak mówił swoim podopiecznym, żeby uważali, bo ostrzeżenia się sumują, a Janowski z Dudkiem zgodnie twierdzą, że "nikt im nic nie mówił", wolę zachować w pamięci tylko ten piękny speedway i tego Taia balsamicznie odświeżającego archetyp żużlowca-parowca (w końcu Taitanic, nie?).


Jakub Horbaczewski

Korzystanie z linków socialshare lub dodanie komentarza na stronie jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych podanych podczas kontaktu email zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Podanie danych jest dobrowolne. Administratorem podanych przez Pana/Panią danych osobowych jest właściciel strony Jakub Horbaczewski . Pana/Pani dane będą przetwarzane w celach związanych z udzieleniem odpowiedzi, przedstawieniem oferty usług oraz w celach statystycznych zgodnie z polityką prywatności. Przysługuje Panu/Pani prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Dudek Patryk1Margines błędu już nam się skończył. Mamy szansę tylko na 7.miejsce. Mam nadzieję, że cały stadion przyjdzie nas dopingować... i jedziemy z tematem!

Patryk Dudek

 PGE Ekstraliga 2018
1. Fogo Unia Leszno  13 26 +148
2. Cash Broker Stal Gorzów  13 21 +63
3. Betard Sparta Wrocław  13 19 +74
4. forBET Włókniarz
 13 18 +2
5. Get Well Toruń  13 15 -39
6. MrGARDEN GKM Grudziądz  13 11 -86
7. Grupa Azoty Unia Tarnów  13 10 -86
8. Falubaz Zielona Góra  13 7 -76
 Nice PLŻ 2018
1. Speed Car Motor Lublin  13 26 +193
2. Car Gwarant Start Gniezno  13 22 +77
3. ROW Rybnik  13 20 +172
4. Lokomotiv Dyneburg  13 19 -15
5. Zdunek Wybrzeże Gdańsk  12 14 +72
6. Orzeł Łódź  12 12 +11
7. Euro Finannce Polonia Piła  12 4 -180
8. Arge Speedway Wanda
 12 3 -330
2. Polska Liga Żużlowa
1. Stal Rzeszów  12 29 +181
2. MDM Komputery TŻ Ostrovia  12 24 +137
3. Stainer Unia Kolejarz Rawicz  11 13 +15
4. OK Kolejarz Opole  11 12 -33
5. Iveston PSŻ Poznań  11 11 -33
6. Polonia Bydgoszcz  12 8 -136
7. KSM Krosno  11 2 -131
 Klasyfikacja Grand Prix 2018 (po 6/10)
1. flaga UK Tai Woffinden
91
2. flaga Szwecji Fredrik Lindgren
74
3. flaga Polski Maciej Janowski
70
4. flaga Polski Bartosz Zmarzlik
69
5. flaga Rosji Emil Sajfutdinow 62
6. flaga USA Greg Hancock
56
7. flaga Polski Patryk Dudek 56
8. flaga Rosji Artiom Łaguta 53
9. flaga Słowenii Matej Žagar 50
10. flaga Danii Nicki Pedersen 46
11. flaga Australii Jason Doyle 44
12. flaga Australii Chris Holder 43
13. flaga Polski Przemysław Pawlicki 27
14. flaga UK Craig Cook 21
15.  SVK Martin Vaculík 17
16. flaga Danii Niels Kristian Iversen  9

PARTNERZY

kibic-zuzla logozuzlowefotki-logo
WszystkoCzarne blog

Pomóż kontuzjowanym

KamilCieślar
DW43